O grudniu, który miał nam wynagrodzić listopad

Dodaj komentarz

Comment as a guest.

  1. Przykro mi 🙁
    Wiem doskonale jak to jest. Dlatego emigracji mówię "nie". Nigdy więcej.

    Trzymaj się! A dla mamy udanej operacji życzę!!

  2. Anonimie, usunelam ten komentarz tylko ze wzgledu na moje imie. Tak, wszystko sie zgadza, poza jednym – gdyby nie emigracja, nie mielibysmy Fruzi. A kolejne mozemy miec juz tylko tutaj.

  3. Aaaaaaa,przepraszam,zapomnialam.Nie chcialam sie wtracac,ale tez przez to przechodzilam i nigdy nikomu nie polecam emigracji,chyba,ze zapominamy o swoim kraju,godzimy sie na to,zeby rzadko widziec sie z rodzina,a jezeli jestesmy bardzo zwiazani to niestety za bardzo duzo rzeczy na co dzien nam umyka,a nadrobic nie bardzo jest kiedy.Ale sa tez plusy,jak w Waszym przypadku,tez to rozumiem.

  4. Spoko, nic się nie stało:-) Nie odebrałam tego, że się wtrącasz, w końcu jeśli piszę o czymś na blogu, to liczę się z różnymi komentarzami. Niestety, tak to jest z emigracją i ze wszystkim w sumie w życiu – coś za coś. Nie jesteśmy tu przecież za karę tylko z własnej woli, ale jednak chwilami człowiek czuje się trochę uziemiony (no teraz to nawet dosłownie). A w takich momentach trudnych to najchetniej kierowałabym się emocjami i spakowała nas już dziś, łącznie z Rudolfem;-) Cóż, najważniejsze, żeby Mamuśka wyzdrowiała, a my w końcu naprawdę kiedyś będziemy się pakować w drogę powrotną.

  5. Matko od liter, dawaj łapkę. Głaszczę, przytulam, klepię po pleckach i robię głupie miny dla rozweselenia. Choćby na ćwierć sekundy.
    Dobrze będzie.
    Mamuśka na pewno czuje wsparcie mentalne. Żadna, nawet najbardziej pieprzona emigracja nie ma wpływu na intensywność mentalnego przekazu.

  6. Przykro mi bardzo z powodu Twojej Mamy – moja dwa lata temu tuż przed Świętami złamała sobie rękę, ale u nas akurat ten komfort, że wszyscy jesteśmy na miejscu i w kryzysowych sytuacjach możemy pomóc. Nie martw się – w końcu Mama nie została w kraju sama, a Wasze wsparcie na odległość też na pewno odczuwa.

    A tak z ciekawości spytam (jeśli można?) – dlaczego drugie dziecko możecie adoptować już tylko tam? Są jakieś obwarowania prawne, które zabraniają kolejnej adopcji w Polsce (gdybyście kiedyś jednak zdecydowali się na powrót)? Czy po prostu o czas chodzi i konieczność ewentualnego rozpoczynania wszystkich procedur od nowa?

  7. To prawda, myśl, że oni tam wszyscy czuwają, jest bardzo kojąca. Mój brat jest ratownikiem medycznym, więc nawet profesjonalna podwózka do lekarza czy szpitala jest w pakiecie;-) Oby tylko nikt nie musiał z takich pakietów korzystać…

    Nie mam pojęcia, czy są jakieś obwarowania prawne, ale na pewno są obwarowania w naszych głowach. Do kraju zamierzamy wracać i to od samego początku się nie zmienia. Oczywiście ze względu na rodzinę i bliskich. Tutaj mamy przetarte ścieżki adopcyjne, wiemy też, że przy drugiej adopcjijest już łatwiej, bo przecież i agencja nas zna, my znamy cały adopcyjny team, procedury, papierkologię… Jak sobie pomyślę, że to wszystko mielibyśmy zaczynać w Polsce od nowa (mimo że przecież sama wspominałaś, że nie jest to takie skomplikowane w PL), to mi się słabo robi. Inna sprawa, że wracając do Polski, będziemy od nowa stabilizować swoją sytuację zawodową. Nie wyobrażam sobie wrócić, szukać / zaczynać nową pracę i w tym wszystkim jeszcze brać się od razu za adopcję. A przecież lata lecą:-) Są jeszcze inne czynniki, mniej istotne, które każą nam myśleć, że zamykanie otwartych drzwi tutaj po to, żeby jeszcze raz otwierać nowe w ojczyźnie, to byłoby w naszej sytuacji trochę nielogiczne. Ale oczywiście w życiu bywa różnie, więc co będzie, to się okaże. 🙂

  8. Leśna, dzięki, głupie miny zadziałały:-) Od rana mam też dobre nowiny, Mama czuje się lepiej, choć chirurg powiedział jej po zabiegu, że złamanie paskudne, no ale dziś wraca do domu. Teraz będę mogła doglądać ją na skypie:-)))
    A Twoje ostatnie zdanie to balsam na moje zamartwiające się serducho.

  9. A będziecie wracać ? Na pewno chcecie ? Do Maliniaka na urzędzie prezydenta I rządów takich jakie są ?

    Przykro mi z powodu twojej mamy…

  10. OK – już rozumiem, czym się kierujecie 🙂 Bardzo Ci dziękuję za taką wyczerpującą odpowiedź.Życzę Wam, żeby ostatecznie wszystko ułożyło się po Waszej myśli, czyli szczęśliwie i "wielodzietnie" 🙂

Read Next

O pracowitości

Sliding Sidebar

Facebook

Napisz do mnie

litermatka81@gmail.com

Fruzia & Pyśka (+ Big Baby)

dav

Rudolf

dav

Opowieści pokryte kurzem

Ostatnie posty

Warto (prze)czytać

  • „The Unmumsy Mum Diary” Sarah Turner
  • „Piaskowa Góra” Joanna Bator
  • „Lukier” Malwina Pająk
  • „The Unmumsy Mum” Sarah Turner
  • „Third Culture Kids. Growing Up Among Worlds” David C. Pollock, Ruth E. Van Reken
  • „A ja żem jej powiedziała…” Katarzyna Nosowska
  • „Kora. A planety szaleją” Kamil Sipowicz
  • „First Steps in Parenting the Child Who Hurts. Tiddlers and Toddlers” Caroline Archer
  • „The Good Immigrant” edited by Nikesh Shukla
  • „Growing Up with Two Languages: A Practical Guide” Una Cunningham-Andersson, Staffan Anderson
  • „Życie Lali przez nią samą opowiedziane” Helena Karpińska, red. Jacek Dehnel
  • „Ślepnąc od świateł” Jakub Żulczyk
  • „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” Stephen King
  • „The Woman Who Went to Bed For a Year” Sue Townsend
  • „Love in a Headscarf” Shelina Zhra Janmohamed
  • „Jeszcze jeden oddech” Paul Kalanithi
  • „Małe życie”Hanya Yanagihara
  • „Mali bogowie” Paweł Reszka
  • „Portrait in Sepia” Isabel Allende
  • „Dzieci Norwegii” Maciej Czarnecki „Idiopathy” Sam Byers
  • „The Last Time I Saw You” Elizabeth Berg
  • „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń” Nick Vujicic
  • „Mężczyźni bez kobiet” Haruki Murakami
  • „Dziennik Mai” Isabel Allende
  • „O śmierci i odrodzeniu” Lama Ole Nydahl
  • „Life After Life” Kate Atkinson
  • „How to Talk So Kids Will Listen and Listen So Kids Will Talk” Adele Faber, Elaine Mazlish
  • „Życie na pełnej petardzie” Ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka

Subscribe to our mailing list

* indicates required