O cienkiej granicy otwarcia na świat

Dodaj komentarz

Comment as a guest.

  1. Jesteś bardzo mądrą kobietą o ciekawym spojrzeniu na świat (pewnie już Ci to mówiłam, ale to prawda), skoro do tej pory radzisz sobie z wyzaczeniem tej granicy kiedy komu i ile to tak będzie kiedy Fruzia podrośnie, przyjdzie to naturalnie. Tak jak ona zacznie rosnąc i dojrzewać tak Wasze spojrzenie też zmieni się dostosowując do niej. Jestem pewna, że wyczujecie te momenty, tak jak teraz 🙂 A czy za 10 czy 15 lat w kwestii adopcji jako tabu coś się zmieni? Nie wiem, ale ostatnio jak Martyna zapytala skąd się biorą dzieci to powiedzialam, że dzieci również piojawiają się w rodzinie z adopcji. Przyjęła to zupełnie normalnie 🙂
    PS. Też bym zapytała o loki Fruzi, nie wiem czy po kim je oddziedziczyła ale na pewno byłoby to pierwsze takie zagajenie rozmowy – Jakie piękne córka ma loki 🙂

  2. A co sądzisz o parach, które mimo niepłodności i wielu lat starań i niepowodzeń nie chcą adoptować dziecka, wolą pozostać bezdzietni niż adoptować.. Co o tym myślisz? Potrafisz to zrozumieć? Jestem ciekawa twojego zdania.

  3. Ojej..zagladam i zagladam na strone piekarni i nic sie nie dzieje….Mozna wiedziec dlaczego zamkneliscie(przeciez wiem,ze bylo tyle pracy przy jej uruchomieniu….) i czy bedzie powtornie otwarta….Pytam bo bardzo podobal mi sie WAsz pomysl i bylam pelna uznania,ze sie odwazyliscie….Pozdrawiam

  4. Powiem jedno, Fruzia nie mogla trafic lepiej. Ma bardzo madra mame a co za tym idzie sama kiedys bedzie bardzo madra kobieta. No dobra, zeby nie bylo, Fruzia ma bardzo madrych rodzicow:))

  5. Wiesz co, właścicielko siana i drutów, powiem Ci tak: Dunia tak ze mnie, jak i z O., z wszystkimi wstęgami genów, jakie tylko mogą się wić w genetycznym mikrokosmosie, a jednak(!) nie wie żadne z nas, po kim ma dziewczę te zmysłowo wykrojone usta.
    Ubolewam, że nie po mnie, wprost serce mi pyka krwawymi kroplami, że nie. Gdyż gdyby tak było, mogłabym się poczuć niczym Penelopa od Cruzów albo insza ognista bjuty kłin.
    Po O. też tych ust nie ma, dodam z mściwą satysfakcją;)

    Tak że, ten. U Was adopcyjne loczki, u nas nieadopcyjne usteczka… Powiem tak, nikomu nic do tego.
    Tłumaczyć się nie ma co.
    Oczywiście rozumiem te wszystkie przyszłe rozterki, ale rzeknę Ci, choć z innego schodka, bo u nas ów schodek nie adopcyjnym lecz niepełnosprawnościowym pędzlem podmalowany – pies to trącał.
    Swojemu dziecku zawsze się tę rzeczywistość da radę wytłumaczyć.
    Obcym – nie trzeba. Obcym – wara od tego.

    Ściskam Was przeokrutnie.

  6. Ja pewnie też zaczynałabym od tych loków 🙂

    Mam nadzieję, że będzie tak, jak mówisz – że z czasem to rozpoznawanie granic będzie nam przychodziło naturalnie, i że Fruzia trochę sama nam w tym pomoże. Póki co, najlepsza w tym wszystkim jest moja Mama. Ona twierdzi, że czasem tak całkowicie zapomina o fakcie adopcji, że przez ułamek sekundy sama zastanawia się, po kim ona ma te loki! 😉

    Dziękuję! :-*

  7. Inesko, oczywiście, że potrafię, to przecież bardzo indywidualna kwestia. Nie chciałabym, żeby ktoś mówił mi, że in vitro jest godne potępienia, więc ja nie będę nikomu mówiła, że jest dobre, jeśli ten ktoś ma wątpliwości natury etycznej bądź religijnej. Tak samo jest z adopcją – nie znoszę argumentu skierowanego do niepłodnych "przecież możesz adoptować!" Owszem, możesz (a czasem jednak nie!), ale nie musisz. Każdy wybiera swoją drogę i nic nikomu do tego. Dlatego nawet jeśli wiedziałabym, że dana para byłaby świetnymi rodzicami dla jakiegoś adoptusia, nigdy nie namawiałabym do adopcji. NIGDY. Wierzę, że można wieść szczęśliwe życie bez dzieci, bo dlaczego nie?

    My co prawda nie potrafiliśmy sobie wyobrazić bezdzietności, ale to była nasza decyzja i nasze życie. Nie zniosłabym, gdyby ktoś próbował usilnie namawiać nas do adopcji.

  8. Anonimie drogi, dziwnie mi się zwracać do Ciebie w ten sposób, więc może jakiś nick chociaż będziesz po sobie zostawiać? Dziękuję z góry, będzie mi dużo łatwiej zapamiętać, czy już zdarzyło nam się 'rozmawiać' 🙂

    Faktycznie, strona zaniedbana, ale to dlatego, że właściwie wszyscy nasi klienci zostali powiadomieni o zamknięciu osobiście bądź mailowo. Chociaż masz rację, powinniśmy się określić również na stronie.

    Mowiąc krótko i zwięźle – zadziało się dużo w życiu zawodowym głównego piekarza, nieoczekiwanie i nagle otworzyły się przed nim nowe drzwi i tak naprawdę musieliśmy zdecydować – albo/ albo. Nie dało się ciągnąć tylu srok za ogon. Zamknęliśmy piekarnię, ale nie żałujemy pracy w nią włożonej i nowego doświadczenia. Może przyda się na następnym zakręcie 🙂

  9. Przeokrutnie rozbawiła mnie mściwa satysfakcja! A niech ma facet jeden, po nim też nie! 🙂

    Masz rację, nie ma co wchodzić w jakieś zawiłe historie, kiedy sytuacja tego nie wymaga. Czasem tylko nachodzą mnie wątpliwości, bo z jednej strony z nas tak naturalnie wychodzi, że adopcja i te sprawy, i to dobrze, skoro ma dziecię wiedzieć, że i w ten sposób powstają rodziny; a z drugiej jest chęć jej ochrony i to właśnie, co napisałaś – nikomu nic do tego.

    Z trzeciej też strony myślę sobie, że każdy rodzic, nie tylko taki jak my czy Wy, w pewien sposób może mieć takie rozterki. Co rodzina to historia i naprawdę jest mnóstwo rzeczy, których zwyczajnie nie chcielibyśmy wywlekać na ulicy, w sklepie, czy przedszkolu. A dzieciaki, wiadomo – lubią podyskutowac o wszystkim ze wszystkimi. I trzeba wytłumaczyć, że są rzeczy i osobiste tematy, których nie trzeba się wstydzić, bo są normalne, A JEDNAK NIEKONIECZNIE zawsze rozmawiamy o tym z nieznajomymi bądź paniami w przedszkolu. Oto sedno wszystkiego – nauczyć, że czasami zwyczajnie warto postawić jakieś granice, choćby w trosce o własne dobre samopoczucie.

    Ściskamy równie przeokrutnie!

  10. Ma podobne dylematy. Sąsiadom (blok)jakoś nigdy wprost nie powiedzialiśmy o adopcji, ale nie trzeba było mówić, bo Hania pojawiła sięjako 7-miesięczne niemowlę, ja z brzuchem nie chodziłam, więc samo przez się rozumie się;-0 Niektórym osobą – np. psiarzom,z którymi "znałam" się ze spacerów, a którzy bardzo byli zdziwieni, gdy jednego dnia widzieli mnie z psem, a drugiego dnia już z wózkiem i psem – powiedziałam, bo jakoś tak czułam, że należy;-) W przedszkolu nic nie powiedziałam, bo po co komu ta wiedza, nie widzę takiej potrzeby. Zresztą co mam wejść i po przywitaniu się mam powiedzieć:" to moja córeczka Hania, ona jest adoptowana"!!!???Możliwe, że kiedyś, przy jakieś okazji, gdy zaistnieje taka potrzeba, "ciocie przedszkolne" dowiedzą się, może Hania sama o tym powie?Bo ona już wie, że ją nie urodziałam, że nie była u mnie w brzuchu, ani u taty, tylko, że urodziła się w naszych sercach i, że ją dłuuugoooo szukaliśmy.;-)
    Kiedy raz mi się zdarzyło, że pani w przychodni powiedziała:"ale pani córcia podobna jest do pani" usmiechnęłam się i powiedziałam tylko:"Naprawdę???Niemożliwe!!!;-)))
    Życie pewnie nas jeszcze raz zaskoczy i zweryfikuje nasze "dylematy".

  11. O tak, nasze pierwsze spacery z wózkiem też były rewelacyjne. Najczęściej ludzie fajnie reagowali, pytając na przykład, czy coś im umknęło, czy też może tak dobrze ten brzuch ukrywałam 🙂 Ale teraz, w miarę jak mała rośnie, ta "konieczność" wyjaśniania jakby maleje. A jednak staram się "nie zapominać", bo to najprostszy sposób do przegapienia tylu dobrych chwil, żeby rozmawiać o adopcji. Nawet z tak małą Fruzią.

    Rzeczywiście. Dobrze powiedziałaś. Przecież to niemożliwe!!! 🙂 🙂

  12. Mamo Fruzi 🙂
    Mam takie pytanie związane z adopcja ..
    Znajoma przeszła wszystkie darmowe próby iv (tu w UK ) nie udało się ..rozważają adopcje ale na spotkaniu wstępnym powiedziano im ze dziecko miałoby utrzymywać kontakt z rodziną biologiczna a to dla nich trudne do zaakceptowania( nie dziwie się w sumie) mogłabyś coś więcej napisać na ten temat ? czy u Was też tak było/jest ?czy to standardowa procedura czy zależy od hrabstwa/ośrodka ?faktycznie jest się czego obawiać ?
    Bo ich ta wiadomość przeraziła rozważają adopcje z Polski ale wówczas by była traktowana jako zagraniczna a z tym dużo trudniej i dłużej się czeka..
    z góry dziękuję za odpowiedź

  13. Jako nastoletnia mama adopcyjna mogę napisać, że w pewnym momencie temat adopcji przygasa i coraz rzadziej się o nim mówi i myśli. Nauczyłam się tak rozmawiać, żeby nie kłamać ale też nie mówić wszystkiego. Bo po co? Czy to ma jakiekolwiek znaczenie, że to nie ja urodziłam swoje dziecko? Tylko w przypadku chorób genetycznych. Nie zastanawiam się zupełnie po kim mój syn jest taki wysoki i szczupły, ma piękne zęby czy długie rzęsy. Może dlatego, że mój drugi – biologiczny syn też podobny do nikogo. Pozdrawiam serdecznie, Franczeska

  14. Pytająca Marto:-)

    Twoim znajomym powiedziano to tak trochę na wyrost – w większości przypadków rekomenduje się kontakt pośredni z rodziną biologiczną, co oznacza tyle, że zwykle raz w roku wymienia się listy za pośrednictwem agencji. Jeśli dziecko ma w rekomendacji adopcyjnej kontakt bezpośredni z rodziną biologiczną (mogą to być dziadkowie lub rodzeństwo), to zwykle są ku temu jakieś sensowne powody (np. więź z rodzeństwem). Inna sprawa, że po orzeczeniu adopcyjnym to rodzina adopcyjna decyduje, czy ten kontakt dalej utrzymywać, czy nie. O plusach i minusach takiego kontaktu pisałam tutaj: http://litermatka.blogspot.co.uk/2016/06/adopcja-w-uk-11-kontakt-z-rodzina.html

    Każda historia jest inna. Dla nas też w pierwszych odruchu informacja o kontakcie z rodziną biologiczną była szokująca. W rezultacie okazało się, że w wielu przypadkach to ma sens (zaznaczam: nie we wszystkich; nie ze wszystkim się zgadzam; jeśli dochodzi do spotkania, to zwykle raz/dwa razy w roku, na neutralnym gruncie w obecności social services), ale najważniejsze jest to, że ZANIM zdecydujesz się adoptować konkretne dziecko, ZANIM je nawet zobaczysz, w raporcie będzie czarno na białym określone, jaka jest wizja kontaktu z rodziną biologiczną dziecka. Możesz więc nie decydować się na rozwiązania, które ci nie pasują. Albo w każdym momencie poadopcyjnym z jakichś względów przerwać rekomendowany kontakt.

    Osobiście uważam, że nie ma się czego obawiać. A adopcja z UK będzie zdecydowanie szybsza, łatwiejsza i mniej kosztowna niż zagraniczna.

    Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam:-)

  15. Franczesko, Twoje słowa tylko potwierdzają to, czego do tej pory mogliśmy się jedynie domyślać – że im starsze dziecko, tym naturalniej odchodzi się po pierwsze od rozmów o ciążach, porodach, a tym samym od tych wszystkich "genetycznych" tematów, a po drugie, kwestie adopcyjne gdzieś tam robią się trochę bardziej odległe. Dziękuję za ten komentarz.

    Ja dopiero uczę się mówić tak, aby nie zmuszać siebie samej do zagmatwanych kłamstw, a jednocześnie nie ujawniać wszystkiego.

    Tylko widzisz, to nie my zastanawiamy się nad lokami Fruzi, a otoczenie! 😉 (Zresztą,jak już wspomniałam, sama bym się tymi lokami interesowała w przypadku innych dzieci.)

    Pozdrawiam!

  16. Bardzo dziękuję za odpowiedź ,mam nadzieje ze nie będziesz miała nic przeciwko aby ją zacytować w wiadomości prywatnej dla znajomej ? 🙂
    No tak kontakt z rodzeństwem czy dziadkami brzmi sensownie
    Może i maja racje w tej kwestii 🙂
    pozdrawiam ciepło :*

Read Next

O babskim dniu

Sliding Sidebar

Facebook

Napisz do mnie

litermatka81@gmail.com

Fruzia & Pyśka (+ Big Baby)

dav

Rudolf

dav

Opowieści pokryte kurzem

Ostatnie posty

Warto (prze)czytać

  • „The Unmumsy Mum Diary” Sarah Turner
  • „Piaskowa Góra” Joanna Bator
  • „Lukier” Malwina Pająk
  • „The Unmumsy Mum” Sarah Turner
  • „Third Culture Kids. Growing Up Among Worlds” David C. Pollock, Ruth E. Van Reken
  • „A ja żem jej powiedziała…” Katarzyna Nosowska
  • „Kora. A planety szaleją” Kamil Sipowicz
  • „First Steps in Parenting the Child Who Hurts. Tiddlers and Toddlers” Caroline Archer
  • „The Good Immigrant” edited by Nikesh Shukla
  • „Growing Up with Two Languages: A Practical Guide” Una Cunningham-Andersson, Staffan Anderson
  • „Życie Lali przez nią samą opowiedziane” Helena Karpińska, red. Jacek Dehnel
  • „Ślepnąc od świateł” Jakub Żulczyk
  • „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” Stephen King
  • „The Woman Who Went to Bed For a Year” Sue Townsend
  • „Love in a Headscarf” Shelina Zhra Janmohamed
  • „Jeszcze jeden oddech” Paul Kalanithi
  • „Małe życie”Hanya Yanagihara
  • „Mali bogowie” Paweł Reszka
  • „Portrait in Sepia” Isabel Allende
  • „Dzieci Norwegii” Maciej Czarnecki „Idiopathy” Sam Byers
  • „The Last Time I Saw You” Elizabeth Berg
  • „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń” Nick Vujicic
  • „Mężczyźni bez kobiet” Haruki Murakami
  • „Dziennik Mai” Isabel Allende
  • „O śmierci i odrodzeniu” Lama Ole Nydahl
  • „Life After Life” Kate Atkinson
  • „How to Talk So Kids Will Listen and Listen So Kids Will Talk” Adele Faber, Elaine Mazlish
  • „Życie na pełnej petardzie” Ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka

Subscribe to our mailing list

* indicates required