Od środka

Dwie

Konferencja telefoniczna. Wiadomo, kto na łączach.

– … ale teraz przez tydzień będę miała luz w pracy, bo half-term… Co? Aaa, no przerwa śródsemestralna… Więc zadzwonię do GP, do lekarza znaczy, i zapytam, czy ten ból w plecach to może być jakoś powiązany z hormonami. Jak mi każą przyjść, to jestem teraz czasowo bardziej elastyczna… Nawet sobie test na covida robię, bo to oczywiście będzie pierwsze pytanie…
Przerywam na chwilę ten słowotok, bo mi się przypomniało, że rzeczywiście ten test na covid robię. Wiadomo, że negatywny, ale skoro go robię, to chociaż zerknę, niech sobie tam tak nie leży samotny. Jedną ręką trzymam telefon przy uchu, drugą sięgam w kierunku testu. Kiedyś wysłałam taką płytkę z jedną kreską do Kocura: „Uff, jedna kreska, a już się przestraszyłam!” Kocur z kolei uznała, że coś mi dolega, skoro po dwóch adopcjach, czterdziestych urodzinach i zaanonsowaniu hormonalnej terapii zastępczej testy ciążowe sobie robię. A to był tylko test płytkowy na koronawirusa.

Patrzę i nie wierzę.
– O kurwa, mam koronę! – obwieszczam zszokowana trochę do słuchawki, a trochę do Inżyniera.
– Co?? – pytają jednoczeście Mamuśka i Mąż Mój.

Obejrzeliśmy je sobie bardzo dokładnie. A więc tak wyglądają dwie kreski na teście!

Exit mobile version