Pierwsza Fruzi Pielgrzymka do Ojczyzny (2): Pielgrzyma portretów kilka

Dodaj komentarz

Comment as a guest.

  1. Cudnie spędziliście urlop 🙂 Tak się zastanawiałam jak Fruzia zniosła lot. Ale widzę ze jesteście bardzo dobrze zorganizowani. Mariusz się zawsze ze mnie śmieje ze nawet jak na dzialke do rodziców jedziemy (1,5 kg) to zabieram trzy zmiany pamperow, ubranko, ubranko jakby się zimno zrobiło, picie, jedzenie itp. Jednak nie jestem sama w tym szaleństwie 😉 U Dziadków zawsze są słodycze i od tego nie ma wyjątku, gdziekolwiek się zbunkrujemy to zaraz dziewczyny są karmione cukierkami, ciastkami, ciastami, lodami i wszystkich co w tygodniu jest pod wydział. Taka chyba słabość dziadkow, a Fruzię widzą rzadko wiec musisz dać im ja rozpieszczac 🙂 Przy powrocie nie musieliście nadbagazu wykupić? 😀
    Kasia w tym czasie nabawiła się guza, sińca na policzku i masy innych ma nogach o zdarciach i otarciach nie wspomnę. Następnym razem (no którymś tam) zapraszam do nas, poznasz moje dziewczyny a Fruzia gwarantuje, że będzie miała co robić 🙂 Nocleg oferuje jakby co 🙂
    PS. Nie wiem czy się odnosić do tego co napisałaś o Fruzi i starym życiu. Nie wiem bo złość czuje jak pomyślę ze być może Ona tam biedulka siedziała sama i plakala. Dobrze ze ma Was a Wy Ja 🙂

  2. Zamilowanie Fruzi do kiszonek przypomnialo mi historie z mojego wlasnego dziecinstwa, ktora znam tylko z opowiadan, bo bylam wtedy dokladnie w wieku Fruzi. Pojechalismy do rodzicow ojca na wies, gdzie babcia suszyla na sloncu sliwki, przepolowione, wypestkowane, lezaly na blaszce do pieczenia chleba tudziez innych wypiekow i sie suszyly na sloncu jak Bozia przykazala. Oczywiscie do czasu kiedy ja sie pojawilam i rodzice uznali, ze nalezy gdzies te blache z fermentujacymi sliwkami schowac, co bym sie nie nazarla. No i babcia schowala, do pokoju goscinnego, w ktorym nawiasem mowiac nikt nigdy nie goscil (moze gdyby papiez przybyl to by go ten zaszczyt spotkal, ale nie przybyl). Pokoj zawieral lozko z piernatami pierzyn i poduszek odzianych w haftowane i falbankowane poszewki wszytko wykrochmalone i wyprasowane na deske 🙂 Nad lozkiem wisial ogromny obraz Matki Boskiej Czestochowskiej, obok stala komoda i dwa krzesla.
    Nie pytajcie po co babcia wsadzila te blache ze sliwkami pod lozko, chyba tylko po to zeby nie psula wizerunku swiatyni, jak moj ojciec nazywal ten pokoj. No i po jakims czasie sie okazalo, ze dziecko zaginelo, znaczy ja konkretnie. Brat grzecznie bawil sie w przydomowej piaskownicy, a po mnie ani sladu. Zaczely sie goraczkowe poszukiwania, zataczajace co raz wieksze kregi. Juz cala wies szukala dziecka, zagladajac do okolicznych cembrowanych studzienek na polach i lakach. Moja matka oczywiscie odchodzila od zmyslow z rozpaczy a babcia poszla do pokoju (swiatyni) modlic sie do Matki Boskiej o pomoc, bo juz biedna nie wiedziala co robic.
    Babcine modly doczekaly sie rychlej odpowiedzi w postaci jeku wydobywajacego sie z pod lozka. Babcia zagladnela i wyciagnela mnie, obzarta do granic przytomnosci sliwkami. Przygoda zakonczyla sie na gminnym pogotowiu, a potem w szpitalu gdzie lekarz zafundowal mi plukanie zoladka, zeby ochronic przed zatruciem. Ponoc brzuch mialam jak balon od tych fermentujacych sliwek.
    Dzieci sa nieobliczalne… macie szczescie, ze Fruzia nie zafundowala Wam powazniejszych rozrywek 🙂

  3. No w drugą stronę polecieliśmy z jedną dwudziestą tego, co się nagromadziło podczas zakupowych szaleństw (no i Fruzia! dostała tyle prezentów, że rozważaliśmy lot czarterowy tylko dla jej bagażu!), reszta poszła paczką:-)
    Och, w jeden z następnych razów wakacyjnych chętnie wpiszemy Was w nasz grafik, byłoby super!:-))) :-*

  4. Mała Stardust już od najmłodszych lat siała ferment i zamieszanie! Ha ha ha! Bardzo pasuje mi ta historia do Ciebie:-) A tak serio, to mimo że pilnowaliśmy Fruziaka, żeby nie zeżarła za dużo tych ogórków, to trochę jednak mi się niemrawo zrobiło, jak pomyślałam o tym, że jeden ogórek więcej mógł nam wszystkim zaserwować takie wrażenia jak Twoje :-/
    (Ale historia opowiadana już po latach jest przednia. Szczególnie ten moment, kiedy babcia wyciąga Cię jęczącą spod łóżka;-))

  5. Kryzys dopiero siódmego dnia ? No, no , gratulacje – u nas zwykle ma miejsce już kilka godzin po przyjeździe w nowe miejsce – kiedy okazuje się, że zamierzamy zostać na noc. A kiszone ogórki – Bąbel nawet nie tknie niczego, co choć troszeczkę przypomina warzywo :/ Szkoda, bo ja z kolei mogłabym je jeść non stop – ale niestety na wspólne ogórkowe uczty nie ma u nas szans 😉

  6. Dzieciom tak się czasem wszystko zmienia, że być może kiedyś to Bąbel przebije Fruzię w jedzeniu warzyw;-) Kiedyś miałam w przedszkolu małego delikwenta, który nie tykał owoców. W żadnej formie. Wyczuwał je na kilometr i nie udawało nam się przemycić nawet kawałeczka jabłka czy truskawki utopionej w jogurcie:-) A potem podrósł i fobia przeszła jak ręką odjął:-) Dzieci sa dziwne, co?

  7. Pacze i paczę ;-D i widzę, że problemów z jedzeniem to Ona nie ma najmniejszych 😀 to chyba ten rocznik bo moja Gwiazda jest taka sama jadłaby wszystko byle jeść i mieć pełen brzusio. A jak kiedys jechaliśmy do mojej mamy to sąsiadka zapytała czy się wyprowadzamy 😉 bo ja biore zawsze coś na wszelki wypadek;-). Och Litermatko zapraszamy kiedyś do nas dziewczyny by się poznały
    🙂

  8. Tak, tak, koniecznie! Tak sobie nawet myślę, że w przyszłym roku musi mi się udać to, o czym od jakiegoś czasu myślę, tzn. weekendowy wypad do Polski pod kątem spotkania się z blogowymi friendsami:-) Bo jak znam życie, to przy okazji wypadu rodzinnego to się nie uda, nasza rodzina jest zbyt zachłanna i zaborcza;-) Trzymaj mnie za słowo, będzie mi łatwiej się zorganizować:-)))

Read Next

O zmęczeniu

Sliding Sidebar

Facebook

Napisz do mnie

litermatka81@gmail.com

Fruzia & Pyśka (+ Big Baby)

dav

Rudolf

dav

Opowieści pokryte kurzem

Ostatnie posty

Warto (prze)czytać

  • „The Unmumsy Mum Diary” Sarah Turner
  • „Piaskowa Góra” Joanna Bator
  • „Lukier” Malwina Pająk
  • „The Unmumsy Mum” Sarah Turner
  • „Third Culture Kids. Growing Up Among Worlds” David C. Pollock, Ruth E. Van Reken
  • „A ja żem jej powiedziała…” Katarzyna Nosowska
  • „Kora. A planety szaleją” Kamil Sipowicz
  • „First Steps in Parenting the Child Who Hurts. Tiddlers and Toddlers” Caroline Archer
  • „The Good Immigrant” edited by Nikesh Shukla
  • „Growing Up with Two Languages: A Practical Guide” Una Cunningham-Andersson, Staffan Anderson
  • „Życie Lali przez nią samą opowiedziane” Helena Karpińska, red. Jacek Dehnel
  • „Ślepnąc od świateł” Jakub Żulczyk
  • „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” Stephen King
  • „The Woman Who Went to Bed For a Year” Sue Townsend
  • „Love in a Headscarf” Shelina Zhra Janmohamed
  • „Jeszcze jeden oddech” Paul Kalanithi
  • „Małe życie”Hanya Yanagihara
  • „Mali bogowie” Paweł Reszka
  • „Portrait in Sepia” Isabel Allende
  • „Dzieci Norwegii” Maciej Czarnecki „Idiopathy” Sam Byers
  • „The Last Time I Saw You” Elizabeth Berg
  • „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń” Nick Vujicic
  • „Mężczyźni bez kobiet” Haruki Murakami
  • „Dziennik Mai” Isabel Allende
  • „O śmierci i odrodzeniu” Lama Ole Nydahl
  • „Life After Life” Kate Atkinson
  • „How to Talk So Kids Will Listen and Listen So Kids Will Talk” Adele Faber, Elaine Mazlish
  • „Życie na pełnej petardzie” Ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka

Subscribe to our mailing list

* indicates required