Od środka

#NiepłodnościNieWidać: O wsparciu

Nie trzeba wielkich i wzniosłych słów. Czasem wystarczy pomilczeć. Popłakać wspólnie. Posłuchać. Być.

Maj 2013

Noc. Zdająca się nie mieć końca. Dookoła cisza, a w duszy zawierucha. Moja dłoń zaciśnięta w jego dłoni. Wszystko będzie dobrze, obiecuję. Trzymam się tej obietnicy tak kurczowo, jakby od niej zależeć miało nasze istnienie. Zupełnie jak kiedyś, dawno temu, w poprzednim życiu, kiedy zasypiałam, przełykając łzy, a Mama trzymała moją dłoń i obiecywała to samo. Uwierzyłam jej wtedy, a ona miała rację.

Tak samo dziś wierzę jemu.


(…)

Kiedy wyklinałam Boga i jakikolwiek sens życia, napisała, że nieważne w jaki dokładnie sposób, ale ona wierzy głęboko, że ta historia dobrze się skończy, bo nasze serca pomieszczą każde dziecko, które znajdzie drogę do naszej rodziny.

To zdanie trzyma mnie na powierzchni i nie pozwala utonąć.

(…)

Pociesza na swój sposób. Mówi krótko i konkretnie. Żeby znaleźć najlepszych lekarzy, żeby nie martwić się o pieniądze. I milczy. Słucha jakby z oddali, zwykle nie ma go w kadrze. Ale.

Niedawno napisał jedynego smsa w tym temacie. Że on i Mamuśka będą kochać każde dziecko, które do nas trafi.

Wrzesień 2013

Dzwonię do Mamy, choć przed chwilą wysłałam jej wiadomość, że transferu nie będzie. Nie przeszłoby mi to przez gardło.

Odbiera.

Cisza na łączach. Nie jestem w stanie nic z siebie wydusić. Fuck.

Po chwili obie tylko chlipiemy.

W zasadzie powiedziałyśmy już wszystko. 

Bez słów.

Kwiecień 2011

Rozmawiam z Wielkim Bratem. Ja oczywiście ryczę, on pociesza.

A jak się nie uda, to adoptujecie, sama mówiłaś, że chcielibyście. Bo bez dzieci to chuj, serio. Ale wy będziecie je mieć. A poza tym, sister – Wielki Brat, kierowca karetki i ratownik medyczny, wpada w filozoficzny nastrój – ty wiesz, na jakie ja się przypadki w robocie napatrzyłem? To wszystko chuj, szkoda życia na zamartwianie się. Jesteście zdrowi i jesteście razem.

Cisza. (Przerywana moim chlipaniem.)


– Ale coś w tym jest, wiesz? Hołota się rozmnaża jak króliki, na melinach zdrowe dzieci się rodzą, chociaż nikt się nimi nie zajmuje, a tu o jedno upragnione trzeba walczyć… Takie życie, ale nie łam się, będzie dobrze!

Sama już nie wiem, czy wciąż płaczę, czy może już się śmieję. W pocieszaniu Wielki nie ma sobie równych!

Kwiecień 2015


Jeszcze jej z nami nie ma, a zewsząd spływają gratulacje. Jej pokój tonie w podarunkach. Mój baby shower trwa już od tygodnia. Mój. Baby. Shower. Mój własny.


Festiwal radości. 
Exit mobile version